czwartek, 18 grudnia 2014

Published 12/18/2014 05:02:00 PM by with 8 comments

Ulubione kosmetyki listopada i grudnia

Cześć kochani! Tym razem mam dla Was post z moimi ulubionymi kosmetykami listopada i w zasadzie już też grudnia. Za sprawą różnych pudełek subskrypcyjnych, współprac z firmami kosmetycznymi i własnych zakupów, mam możliwość testować naprawdę wiele rzeczy i nowości. Niektóre z nich przypadają mi do gustu, a niektóre wręcz przeciwnie. Wybrałam więc te najlepsze produkty i pokrótce postaram się przedstawić każdy z nich.
POMADKI: W okresie jesienno zimowym zawsze mam problemy z popękanymi, suchymi ustami. Obecnie stosuję dwie pomadki, a w zasadzie peelingi, i muszę powiedzieć, że sprawdzają się u mnie lepiej niż cokolwiek innego. Pierwszy to peeling firmy Mariza (z listopadowego pudełka Shinybox) - pięknie pachnie, świetnie nawilża usta i jest naprawdę smaczny (nie mogę się powstrzymać!). Drugi natomiast jest z Sylveco (także z Shinybox) i podobnie jak jego poprzednik urzekł mnie swoim zapachem i smakiem (marcepan!). Dobrze ściera martwy naskórek i nawilża usta na długi czas. Używam je kilka razy dziennie na zmianę ;-)
PERFUMY: Ulubione zapachy tych dwóch miesięcy - Just Cavalli Gold oraz See by Chloé. Zdecydowanie muszę sprawić sobie duże buteleczki!
KREMY/BALSAMY/PEELINGI/OLEJKI: Aktualnie moim numerem jeden jeśli chodzi o kremy do twarzy jest RedBlocker (z beGlossy). Jest przeznaczony do skóry naczynkowej i zdecydowanie zmniejsza zaczerwienienia na twarzy, które szczególnie rano są moim dużym problemem. Ja jestem nim zachwycona! / Do nawilżania ciała używam masła The Body Shop (z Shinybox). Bardzo dobrze spełnia swoje zadanie i dosyć szybko się wchłania, co dla mnie jest dużym plusem - przy niektórych masłach musiałam uważać, bo przez długi czas moje ciało zostawało "tłuste". Łatwo się rozprowadza i pięęęknie pachnie :) / Jedne z najlepszych kosmetyków jakie mam, to produkty firmy Organique. Są to kosmetyki naturalne, zdrowe i przyjazne środowisku. Tym razem w ręce wpadł mi peeling do ciała, którym jestem po prostu zachwycona. Ma duże "ziarenka" i bardzo dobrze nawilża ciało, dzięki czemu nie muszę dodatkowo używać balsamu. I powtórzę się - pięknie pachnie! :) / Od czasu do czasu we włosy wmasowuję olejek arganowy firmy Artego i obecnie to mój numer 1 jeśli chodzi o tego typu rzeczy. Jest bardzo gęsty, więc wystarczy nałożyć go odrobinę, a włosy będą mega lśniące. Można go używać także na ciało, więc mamy dobry kosmetyk 2w1!
 Chusteczki do zmywania lakieru: Jelid oraz NU (oba opakowania z Shinybox)
Do tej pory do zmywania lakieru z paznokci używałam jedynie standardowych płynów w buteleczkach, więc gdy zobaczyłam te chusteczki, byłam szczególnie zaciekawiona. Teraz nie mogę się z nimi rozstać! Świetnie sprawdzają się w podróży, no i oczywiście bardzo dobrze zmywają. Jak na razie moim faworytem są chusteczki NU ze względu na nawilżające działanie po zmywaniu paznokci.
 Pielęgnacja włosów: Na chwilę obecną używam zestawu Dove składającego się z odżywki, szamponu oraz kremu BB. Cała seria została stworzona do włosów "zmęczonych życiem", potrzebujących odbudowy, suchych i matowych. Wniosek? Kosmetyki idealne dla mnie! W ostatnim czasie testowałam wiele szamponów, ale tylko ten z Dove przypadł mi do gustu. Po myciu włosy są mega miękkie - nawet przesuszone końcówki! Odżywka także jest warta jest polecenia, chociaż nie robi aż takiego WOW jak szampon :) Aby dopełnić efekt stosuję także krem BB po umyciu na mokre włosy i czasami również na suche. Redukuje "puch" i sprawia, że fryzura wygląda schludniej :) Polecam kręconowłosym dziewczynom!
DEMAKIJAŻ: Do demakijażu stosuję zamiennie mleczko (97% naturalnych składników) oraz chusteczki Corine de Farme (99% naturalnych składników). Chusteczki to świetna sprawa przy podróży samolotem, bo nie ma takiej opcji, że przekroczymy daną pojemność płynów, ale również to dobre rozwiązanie na co dzień. Nie potrzebujemy dodatkowych wacików i wystarczy nam jedna chusteczka aby zmyć cały makijaż z twarzy. Nie podrażnia, nie wysusza, przyjemnie pachnie. Zdecydowanie polecam!
DEZODORANT: Nie jestem wielką fanką dezodorantów, ale AXE jest jednym z tych, które akurat pozytywnie mnie zaskoczyły. Stosunkowo długo utrzymuje się na ciele, no a zapach ma po prostu cudowny! ;-)
WŁOSY: Przed zestawem Dove używałam odżywki z Aussie i również bardzo przypadła mi do gustu. Włosy nie są napuszone, za to są miękkie i gładkie. Odżywka zawiera olejki jojoba, które dodatkowo odżywiają nasze włosy. Do odżywki mam również płyn z Aussie, który pozwala "kontrolować puch" na włosach. To przydatna rzecz dla kręconowłosych, bo w łatwy sposób możemy na szybko ujarzmić nasze kręciołki ;-)
KOREKTOR: Paleta korektorów So Susan (z beGlossy) to idealne rozwiązanie dla osób, które tak jak ja mają cienie pod oczami i chcą je jakoś ukryć. Mamy do wyboru 4 kolory, więc łatwo możemy dobrać coś do naszego koloru skóry. Ja używam tylko trzech kolorów - biały do powiek, dwa beżowe pod oczy, ale myślę, że ciemnym kolorem fajnie dałoby się podkreślić policzki.
CIENIE: W tym miesiącu najbardziej spodobały mi się cienie Vipera. To paletka trzech kolorów, wszystkie w odcieniach brązu i beżu, czyli barwy które lubię najbardziej. Trzymają się całkiem nieźle, więc polecam!
PODKŁAD: Do tej pory używałam podkładów Rimmela i to im byłam wierna. Później moje dwie przyjaciółki poleciły mi podkład z Bourjois i kiedy zobaczyłam go na przecenie w jednej z drogerii, to stwierdziłam, że mogę spróbować i zobaczyć czy faktycznie miały rację. Okazało się, że podkład kryje znacznie lepiej niż te z Rimmela, dłużej trzyma się na skórze, a jego konsystencja jest tak lekka jak moje poprzednie podkłady. Teraz niestety jest już troszkę za ciemny, więc mieszam go z innym, jaśniejszym odcieniem.

Miałyście okazję testować któryś z produktów? Jestem ciekawa Waszej opinii! :)

Read More
      edit

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Published 12/15/2014 04:49:00 PM by with 70 comments

Boyfriend jeans

Dzięki wczorajszej (stosunkowo) wysokiej temperaturze mogłam w końcu zamienić grubą kurtkę na kardigan, czapkę na kapelusz i wyruszyć na dwór aby pocieszyć się trochę ostatkami jesieni ;-)  Postawiłam przede wszystkim na wygodę, a cała stylizacja lekko nawiązuje do klimatów boho. W końcu też w mojej szafie pojawia się jakaś różnorodność spodni i jako wierna fanka spódniczek coraz bardziej się do nich przekonuję! Uwierzycie w to? ;-)

Thanks to yesterday's (relatively) high temperature I could finally change a thick jacket on cardigan, a beanie on a fedora hat and go outside to enjoy the last days of autumn ;-) I put primarily on convenience, and the whole outfit slightly refers to boho climate. Finally, there is also some diversity in trousers in my closet and I - as a huge fan of skirts - I'm getting more convinced about them. Can you believe it? ;-)


photos by my mum

koszula / shirt - Oh my frock
jeansy / boyfriend jeans - Yoshee
kardigan, kapelusz, torebka, sztyblety / cardigan, hat, bag, boots - Choies

Read More
      edit

piątek, 12 grudnia 2014

Published 12/12/2014 04:28:00 PM by with 79 comments

Long grey sweater

Co ja bym zrobiła bez ogromnych, ciepłych swetrów? Ten z dzisiejszego posta udało mi się znaleźć (całkiem przypadkiem) w H&M za 60 zł (przeceniony z 129!)! Jakby tego było mało, służy mi zarówno jako sweter, ale także jako sukienka. Jest na tyle długi, że świetnie prezentuje się z grubymi rajstopami (ja użyłam takich ze wzorem w "warkocze") i długimi kozakami.  Ten outfit zdecydowanie trafia do moich ulubionych!

What would I do without the huge, warm sweaters? This from today's post I could find (quite by accident) at H&M  store for about 20$ (first price was over 40$!)! As if that was not enough, It can be used both as a sweater, but also as a dress. It is really long, so it looks great with thick tights (I've used these with "braids" print) and long boots. This outfit definitely goes to my favorites!
photos by my mum

sweter, szal / sweater, scarf - H&M
torebka / bag - Black five
 pierścionek / ring - She bijou
zegarek / watch - Lorus
kozaki / boots - Czas na buty
Read More
      edit

wtorek, 9 grudnia 2014

Published 12/09/2014 04:29:00 PM by with 23 comments

Healthy breakfast ideas! #9

  BIAŁKOWE PANCAKES Z MUSEM CZEKOLADOWYM
  PROTEIN PANCAKES with chocolate mousse
Do przygotowania 2 porcji (po ok 5 placuszków):
szklanka wody lekko gazowanej  
111 g mixu OnePancake od Fitnessguru  
pół łyżeczki proszku do pieczenia  
mały banan  
łyżeczka kakao do pieczenia    

Wymieszaj wodę z mixem One Pancake i proszkiem do pieczenia. Posmaruj patelnię lekko oliwą i smaż placuszki ok 0,5 min z każdej strony. W międzyczasie zblenduj banana z kakaem na gładką masę. Gdy placki będą już usmażone - polej je masą. Smacznego!

Wartości odżywcze jednej porcji naleśników (bez musu czekoladowego):  219kcal, 19,2g białka, 25,5 g węglowodanów: w tym cukry 5,7g, 4,5g tłuszczów
For 2 servings (1 serving - about 5 pancakes):  
glass of lightly sparkling water 
111 g of OnePancake mix from Fitnessguru 
half a teaspoon of baking powder 
small banana 
teaspoon of baking cocoa

Mix water with One Pancake mix and baking powder. Brush the pan lightly with olive oil and fry the pancakes about 0.5 minute per side. In the meantime, blend the banana with cocoa. When the cakes are already fried - pour the chocolate mousse on them. Enjoy your meal!  

Nutritional information per serving (only pancakes, no chocolate mousse):  219kcal, 19,2g protein, 25.5 g carbohydrates: of which sugars 5.7g, 4.5g fat
PIECZONA JAGLANKA Z JABŁKIEM 
  ROASTED MILLET WITH APPLE
Do przygotowania:
40 g kaszy jaglanej
150 ml wody
100 ml mleka 0%
odrobina soli
2 łyżeczki miodu
pół łyżeczki cynamonu
1 łyżka wiórków kokosowych
1 małe jabłko

Ugotuj kaszę w mieszance wody z mlekiem + sól. (około 8 min) Po tym czasie przestań gotować i czekaj aż kasza wchłonie mieszankę. Dodaj wiórki, miód, cynamon i dobrze wymieszaj. Włóż do naczynia żaroodpornego. W kaszę powkładaj kawałki jabłka, wsadź naczynie do piekarnika i piecz 20-22 min. w 200 stopniach.

Jeśli spróbujecie któryś z przepisów koniecznie dajcie znać jak Wam smakowało! :-)
You will need:
40g of millet
150 ml of water
100 ml of milk 0%
pinch of salt
2 teaspoons of honey
half a teaspoon of cinnamon
1 tablespoon of grated coconut
1 small apple


Cook the millet in a mixture of water & milk + salt. (about 8 minutes) After this time, stop and wait until millet  will absorb the mix. Add grated coconut, honey, cinnamon and mix well. Put it to the casserole dish. Add apple pieces to the millet, put the dish in the oven and bake for 20-22 minutes in 200 degrees.

If you will try any of them, please let me know what do you think! ;)

Read More
      edit